Są sezony, które można opisać tabelą. Miejsce, punkty, bilans bramek, wynik barażu. Wszystko da się rozpisać, policzyć i zamknąć w kilku zdaniach.
Ten sezon MTS Żory taki nie był.
Był za gęsty od emocji, za mocno związany z trybunami i za ważny dla klubu, żeby kończyć go wyłącznie sportowym bilansem. Dlatego w Domu Kultury Żory odbyła się pierwsza Gala Żorskiego Handballu „Złote MTS-Y”. Wieczór, który połączył drużynę, kibiców, wolontariuszy, przedstawicieli miasta, partnerów oraz wszystkich tych, którzy przez ostatnie miesiące byli blisko zespołu.
Galę poprowadziła Agnieszka Wajs, dbając o rytm wydarzenia i ciepłą, elegancką atmosferę. Muzycznie wieczór uświetnili Michalina Starosta oraz gitarzysta i kompozytor Janusz Drewniok. W przypadku Michaliny był to występ szczególny także dlatego, że to nie tylko artystka, ale również wierna kibicka MTS Żory.

Było uroczyście, ale bez dystansu. Było profesjonalnie, ale po ludzku. Był śmiech, były wzruszenia i ten rodzaj klubowej bliskości, którego nie da się dopisać w scenariuszu na siłę.
Sezon niedosytu i dumy
MTS Żory zakończył rozgrywki jako wicemistrz Ligi Centralnej Kobiet i 12. drużyna w Polsce. To wynik, który pokazuje skalę pracy wykonanej przez zespół Anny Niewiadomskiej. Były mocne mecze, pełne emocji spotkania przy Folwareckiej, ważne zwycięstwa i baraże o ORLEN Superligę Kobiet, w których do pełni szczęścia zabrakło doświadczenia, detali i kilku momentów lepiej rozegranych pod presją.

Na Gali nie uciekano od tego niedosytu. On był obecny, bo sport nie polega na pudrowaniu rzeczywistości. Ale nie przykrył tego, co przez cały sezon udało się zbudować.
Wiktoria Kocińska, wybrana przez kibiców Strażniczką Ognia, mówiła o tym spokojnie i bardzo szczerze:
„Ten tytuł jest dla mnie na pewno bardzo wielkim wyróżnieniem, bo wiem, że to jest tytuł nadany przez samych kibiców, których mamy wspaniałych w tym mieście, jak zresztą wiemy to nie tylko my, ale wiedzą o tym w całej Polsce. Dlatego z dumą będę nosić tytuł Strażniczki Ognia i cieszę się, że mam tę przyjemność i mogę z tego miejsca ogromnie im podziękować.”
Kocińska zdobyła w głosowaniu kibiców 96 głosów. To nie była tylko liczba. To był sygnał, jak szybko zawodniczka, dla której był to pierwszy sezon w Żorach, stała się ważną częścią drużyny i całej społeczności.
„Cieszę się, że zostałam tutaj tak ciepło przyjęta, bo jest to mój pierwszy sezon w MTS-ie i widzę, że naprawdę każdy tutaj stoi za każdym, że nie ma tutaj osób lepszych i gorszych, że naprawdę wszyscy się wspierają, jest tu bardzo rodzinna atmosfera i naprawdę warto kibicować i warto być razem z tym klubem.”
W tym zdaniu jest bardzo dużo z tego, czym MTS był w tym sezonie: drużyną z niedosytem, ale też z poczuciem wspólnego kierunku.
Nagrody, które miały opowiadać o sezonie
Gala była wieczorem wyróżnień, ale nie chodziło wyłącznie o statuetki i nazwiska. Każda kategoria została zbudowana wokół czegoś, co w tym sezonie naprawdę miało znaczenie: charakteru, obrony, bramek, kibiców i momentów, które zostały w pamięci.
Nagrodę Serce Drużyny otrzymała Daria Opelt. To wyróżnienie dla zawodniczki, której wartości nie da się zamknąć w statystykach: za obecność, wsparcie, spokój i energię dawaną zespołowi każdego dnia.
Tytuł Tarczy Drużyny trafił do Dominiki Rusin za interwencję sezonu. W piłce ręcznej są obrony, po których hala na chwilę milknie, a po sekundzie wybucha tak, jak po zdobytej bramce. Ta kategoria była właśnie o takich momentach.
W kategorii Ognista Bramka zwyciężyła Wiktoria Kocińska, doceniona przez kibiców za najładniejsze trafienie sezonu.
Do niej trafiła również nagroda Najważniejsza bramka - Płomień zwycięstwa, czyli wyróżnienie za akcję, która najmocniej zapisała się w pamięci całych rozgrywek.
Najważniejszą kategorią wieczoru była Strażniczka Ognia, tytuł najlepszej zawodniczki sezonu według kibiców. I tu ponownie zwyciężyła Wiktoria Kocińska.

Nie trzeba było tego nadmiernie tłumaczyć. Wystarczyło spojrzeć na reakcję sali.
Akademia też miała swój moment
Gala była również okazją do docenienia młodych zawodniczek Akademii Handballmania MTS Żory. Na scenie wyróżnione zostały zawodniczki powołane do Kadry Województwa Śląskiego, która zakwalifikowała się do ścisłego finału Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży.
Nagrody z rąk dyrektor akademii Agnieszki Gawron odebrały: Vanessa Wilga, Hania Barska, Zuzanna Dziadek i Lena Łędzka.
To był jeden z tych momentów, które dobrze pokazują, że MTS Żory nie kończy się na pierwszej drużynie. Za seniorkami rośnie kolejne pokolenie zawodniczek, które już dziś zbiera ważne doświadczenie i zaczyna pisać własną sportową historię.
Za ich codzienną pracą stoją również trenerzy Akademii Handballmania MTS Żory: Bartłomiej Duda, Mariusz Śniegoń i Karolina Kanicka. To właśnie w takich miejscach zaczyna się droga, która kiedyś może prowadzić na parkiet przy Folwareckiej.
Kibice też mieli swój wieczór
Ten sezon przy Folwareckiej nie byłby taki sam bez trybun. Klub Kibica MTS Żory przez cały rok był widoczny, słyszalny i obecny tam, gdzie drużyna potrzebowała wsparcia. W hali, na wyjazdach, w trudniejszych momentach i wtedy, gdy trzeba było ponieść zespół jeszcze jedną akcję dalej.
Podczas Gali wyróżniono także najaktywniejszych kibiców, tych, którzy najczęściej byli z drużyną. Bo w tym klubie kibicowanie od dawna nie jest dodatkiem do meczu. Jest częścią całej historii.
Marcin z Klubu Kibica podsumował sezon krótko, ale bardzo celnie:
„Rok był kapitalny, aczkolwiek zabrakło gdzieś tej wisienki na sam koniec. Będziemy jeździć dalej, będziemy wspomagać dalej. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku doczekamy się w końcu.”
Była w tym duma, był niedosyt i była deklaracja, że wsparcie nie kończy się razem z sezonem.
Ludzie za kulisami
Osobne miejsce podczas Gali zajęli wolontariusze. To ci, których często nie widać na pierwszym planie, ale bez których organizacja meczów i wydarzeń klubowych wyglądałaby zupełnie inaczej.
Podziękowania podzielono na dwie części. Najpierw wyróżniono najmłodszych wolontariuszy, którzy dopiero uczą się klubowej codzienności wśród których znaleźli się: Lena Asztemborska, Daria Szpringer, Vanessa Wilga, Maja Małek, Maja Sawier, Paulina Badura, Antoni Masny, Zuzia Job, Amelia Stukator, Szymon Stukator. Później osoby pełnoletnie, od miesięcy pomagające przy przygotowaniu spotkań, wydarzeń i całej otoczki meczowej.
O oprawę wieczoru zadbali także ludzie i firmy, które dołożyły swoją cegiełkę do tego, by Gala miała odpowiedni charakter. Catering przygotowała firma Justyna Obara-Paterka, a o kwiaty dla wszystkich nagrodzonych zadbała kwiaciarnia Kwiatowy Zakątek - Marcelina & Aleksandra.
To są rzeczy, które nie zawsze stoją na pierwszym planie, ale właśnie one tworzą całość. Sezon kończą zawodniczki, ale wydarzenie buduje wiele rąk.
Miasto, środowisko i uznanie
Gala miała także wyraźny wymiar miejski. W Domu Kultury Żory obecni byli radni Miasta Żory oraz członkowie komisji sportu. Z powodów służbowych w wydarzeniu nie mógł ostatecznie uczestniczyć wiceprezydent Miasta Żory Leszek Hoderny.

Na zakończenie wieczoru na scenie pojawił się również Marcin Zubek, Prezes Śląskiego Związku Piłki Ręcznej. Na ręce prezesa MTS Żory przekazał pamiątkową tabliczkę w uznaniu za szczególny wkład klubu w rozwój śląskiej piłki ręcznej. Nie zabrakło także życzeń jak najszybszego awansu do ORLEN Superligi Kobiet.
To był ważny moment. Pokazał, że praca wykonywana w Żorach jest zauważana nie tylko lokalnie, ale również w szerszym środowisku piłki ręcznej.
Nowy rozdział już się zaczyna
Choć Gala zamykała sezon, nie była wyłącznie spojrzeniem wstecz. Podczas wydarzenia klub przedstawił także pierwszą nową zawodniczkę na kolejne rozgrywki, Kamilę Białowąs, rozgrywającą, która ostatnie dwa sezony spędziła w SPR Pogoni Szczecin.
To był krótki, ale symboliczny sygnał: MTS nie zatrzymuje się na podsumowaniu. Już buduje kolejny etap.
Kamila mówiła o Żorach z wyraźną ciekawością i energią:
„Jestem bardzo zafascynowana Klubem Kibica, atmosferą w Żorach. Nawet jak grałam w Szczecinie, to też zawsze widać było tych kibiców i widać było tę atmosferę, która panuje w Żorach.”
W tym fragmencie dobrze widać, co stało się jedną z wizytówek MTS-u. Atmosfera nie jest już czymś, o czym klub mówi sam o sobie. Zaczynają mówić o niej zawodniczki, które przyjeżdżały tu jako rywalki.
Wieczór, który miał zostać
Pierwsza Gala Żorskiego Handballu „Złote MTS-Y” była czymś więcej niż końcem sezonu. Była próbą nazwania tego, co przez ostatnie miesiące działo się wokół MTS Żory.
Był sportowy wynik. Był niedosyt po barażach. Były nagrody. Byli kibice. Była akademia. Byli wolontariusze. Było miasto. Była przyszłość, która zaczęła się jeszcze zanim opadły emocje po obecnym sezonie.
Najważniejsze jednak, że był wspólny moment. Taki, w którym można było zatrzymać się na chwilę i zobaczyć, że MTS Żory nie jest już tylko drużyną grającą kolejne mecze.
To jest klub, który buduje własną historię.
#wdrodzeposukces
#MiastoOgnia