MTS Żory zakończył turniej w Ostrawie z bilansem dwóch zwycięstw i jednej porażki. Żorzanki pokonały HC Handball Zlín 27:22 i UHC Eggenburg 38:21, a jedynej porażki doznały w spotkaniu z gospodarzem turnieju, DHC Sokol Poruba – 25:29.
Poruba wygrała wszystkie trzy mecze i zajęła pierwsze miejsce. MTS zakończył turniej na drugiej pozycji, przed Zlínem i Eggenburgiem.
Siedem minut, które rozstrzygnęły mecz
Pierwsze sobotnie spotkanie długo nie miało wyraźnego gospodarza. Zlín prowadził do przerwy 13:12, a jeszcze w 53. minucie MTS miał tylko jedną bramkę przewagi – 22:21.
Końcówka należała już do Żor. Kamila Białowąs trafiła na 23:21, chwilę później było 25:21, a od stanu 22:21 MTS zdobył pięć bramek przy jednej rywalek. Skończyło się zwycięstwem 27:22.
Kilka godzin później MTS znalazł się w zupełnie innej sytuacji.
Poruba szybko odskoczyła. Przy 9:3 Anna Niewiadomska poprosiła o czas, ale do przerwy gospodynie prowadziły 15:9. Po zmianie stron Żory zaczęły zmniejszać stratę. W końcówce było jeszcze 28:25, jednak przewagi z pierwszej połowy nie udało się już odrobić. Poruba wygrała 29:25, choć drugą połowę MTS zakończył wynikiem 16:14.
Te dwa mecze pokazały trenerce coś, czego nie zawsze można zobaczyć podczas treningu.
– Pozytywnie zaskoczyło mnie to, jak dziewczyny potrafiły reagować po trudniejszych momentach. Na treningach oczywiście widzimy pewne rzeczy, ale mecz zawsze weryfikuje je inaczej. Turniej pokazał mi, że w zespole jest charakter i chęć walki. Z drugiej strony zobaczyłam też, że w sytuacjach presji zdarzają nam się błędy, których na treningach nie zawsze widać – i właśnie nad tym musimy pracować – mówi Anna Niewiadomska.
17:12 do przerwy. Potem 16:2
W niedzielę MTS zamknął swój udział w turnieju meczem z UHC Eggenburg.
Żory stopniowo budowały przewagę i do przerwy prowadziły 17:12. Dobre interwencje w bramce notowały Dominika Rusin i Daria Opelt, a po zmianie stron różnica zaczęła szybko rosnąć.
Od 17:12 MTS doszedł do 33:14. Ten fragment spotkania żorzanki wygrały 16:2.
Eggenburg w końcówce zmniejszył różnicę, ale wynik meczu był już rozstrzygnięty. Ostatnią bramkę MTS w Ostrava Cup zdobyła Aleksandra Sójka, ustalając rezultat na 38:21.
„Okrzyki, klaśnięcia i zwykłe uśmiechy”
Turniej był także kolejnym etapem wchodzenia nowych zawodniczek do zespołu. Kamila Białowąs zwraca uwagę przede wszystkim na rzecz, której nie widać w statystykach.
– Mam super koleżanki z drużyny. Najważniejsza jest komunikacja, czy to na boisku, czy poza nim. Bardzo cenię również wsparcie, którym wzajemnie się darzymy i takie napędzanie się do gry. Okrzyki, klaśnięcia, przytulasy, a nawet zwykłe uśmiechy robią ogromną robotę – mówi Białowąs.
Dla niej pierwsze tygodnie w MTS oznaczają również coraz większą swobodę na boisku.
– To nie do końca element gry, ale jej bardzo ważna część – odwaga i pewność siebie. Dzięki panującej atmosferze moja pewność siebie wzrosła i nadal wzrasta. Jako „nowa w zespole” z każdym dniem czuję się coraz bardziej komfortowo. Dostaję wiele cennych rad, staram się nie powtarzać wcześniejszych błędów, a rozwijać swoje umiejętności – dodaje.
Drugie miejsce, ale pracy nie brakuje
Ostrava Cup 2026 zakończył się zwycięstwem DHC Sokol Poruba. Gospodynie w ostatnim meczu pokonały HC Handball Zlín 30:15 i zakończyły turniej z kompletem zwycięstw.
Końcowa klasyfikacja:
1. DHC Sokol Poruba – 3 zwycięstwa
2. MTS Żory – 2 zwycięstwa, 1 porażka
3. HC Handball Zlín – 1 zwycięstwo, 2 porażki
4. UHC Eggenburg – 3 porażki
Wyniki MTS:
HC Handball Zlín – MTS Żory 22:27
DHC Sokol Poruba – MTS Żory 29:25
MTS Żory – UHC Eggenburg 38:21
Dla sztabu turniej nie kończy jednak pracy nad problemami, które pojawiły się w Ostrawie. Kolejne sprawdziany mają pokazać przede wszystkim, czy MTS będzie potrafił utrzymywać koncentrację nie przez dobre fragmenty, ale przez całe spotkanie.
– W meczach z Sośnicą i Ruchem chciałabym przede wszystkim zobaczyć utrzymanie koncentracji przez całe spotkanie, żebyśmy szybciej reagowały na wydarzenia na boisku i konsekwentnie realizowały nasze założenia. Wynik oczywiście jest ważny, ale na tym etapie skupiamy się na szczegółach – mówi Anna Niewiadomska.
Po Ostrawie sztab ma więc kilka konkretnych odpowiedzi. MTS potrafił zamknąć wyrównaną końcówkę ze Zlínem, wrócić do gry po słabej pierwszej połowie z Porubą i zdecydowanie odjechać Eggenburgowi po przerwie.
Następne pytanie jest już inne: czy te dobre fragmenty uda się połączyć w pełne 60 minut.